Mimo, że tydzień
temu byliśmy w tych rejonach znowu wróciliśmy do POZNANIA. Ale wcześniej, na
trasie naszej wycieczki był BORÓWIEC, a dokładniej ulica Uroczysko 1. Tu
znajduje się największa w Polsce i jedna z większych makiet kolejowych w
Europie. Na powierzchni ponad 250 m², w skali 1: 87, można podziwiać jeżdżące
pociągi, a także i samochody.
Mijają one domy, miasta, wsie, mosty, lasy, góry, kościół, autokomis, warsztaty, kino na świeżym powietrzu, postój taksówek, kort tenisowy,
boisko, gdzie rozgrywany jest mecz, kwiaciarnię, stację benzynową, plac zabaw,
szklarnie, itp., itd.
Jest sala koncertowa, oczyszczalnia, kopalnia, zamek i smok, wesołe miasteczko, lotnisko. Są wiadukty,
tunele i 2 ruchome kolejki górskie.
Makietę można obejść kilka razy, a i tak za każdym razem
wypatrzy się coś ciekawego, cieszącego oczy. A to kominiarza na dachu, czy
bociany, a to malutkie dynie w ogródku, parę na ławeczce, człowieczka
huśtającego się na kole zawieszonym na drzewie, wędkarzy, zwierzęta, panów
niosących zwinięty dywan.
Dzięki przyciskom sami uruchamiamy różne efekty świetlne,
dźwiękowe. Włączamy latarnie, światła samochodów, oświetlenie pasa startowego
lotniska. Naciskamy i np. możemy zobaczyć upadające drzewo, spawanie, uruchomić
pociąg, samochód, kolejkę górską, dym z komina.
Są pokazane takie jakby scenki typu: pożar domu, wypadek na drodze, ognisko na
łonie natury, roboty drogowe.
W pewnym momencie zrobiło się ciemno i na niebie, nad
makietą, pojawiły się gwiazdy.
Na stronie: Link można przeczytać, że budowę makiety w Borówcu rozpoczęto w
2009 roku. "Jej ostateczne zakończenie przewidziane jest na 2015
rok". Trwa jej rozbudowa, ale udostępniona jest zwiedzającym.
My pojechaliśmy tam właśnie w tę sobotę, bo akurat tego dnia
uruchamiano wszystkie pociągi i samochody. Nie zawsze wszystkie jeżdżą. Tylko
"w każdy tydzień z drugą sobotą miesiąca, od poniedziałku do
niedzieli". Następny taki pokaz dopiero za miesiąc.
W POZNANIU
zobaczyliśmy makietę dawnego Poznania i byliśmy w wielkopolskim muzeum
wojskowym (Stary Rynek 9).
Wielkopolskie muzeum wojskowe
Link
Zbiory obejmują blisko 40 000 obiektów. Gromadzone są w 3
działach: broni, mundurów i znaków wojskowych oraz dokumentacji historycznej.
Na parterze prezentowane są pamiątki po tych, którzy złamali
kody enigmy - niemieckiej maszyny szyfrującej, zbroje, armatki, oporządzenie
końskie. Jest też biżuteria patriotyczna (brosze, kolczyki, pierścionki) z
orłem.
Na piętrze można
obejrzeć mundury, różne przedmioty wojskowe, medale, odznaczenia.
Zbiór broni (białej, miecze,
rapiery, szpady, pałasze, szable, sztylety, bagnety, piki, lance, broń palna,
pistolety) i uzbrojenia ilustruje ich rozwój na ziemiach polskich od XI w. po
czasy współczesne.
Można się zapoznać z różnymi znakami wojskowymi, bo są:
sztandary, bandery, flagi, proporce,
instrumenty sygnałowe.
Inne eksponaty to fotografie, dokumenty osobiste typu:
patenty, dyplomy, legitymacje oraz przedmioty wykonywane przez żołnierzy
podczas służby i niewoli, a także malarstwo, grafika, rysunek, rzeźba o
tematyce batalistycznej, wojskowej.
Na Poznańskim
rynku znajduje się studzienka/pomnik Bamberki. Upamiętnia osadników (Polaków
pochodzenia niemieckiego) zwanych Bambrami, którzy tu przybyli z okolic
Bambergu (Frankonia). W latach 1719 -1753 zostali oni sprowadzeni przez władze
Poznania, aby zasiedlić opuszczone wsie, które były źródłem dochodu tego
miasta. Ich zniszczenie i wyludnienie to efekt wojny północnej i zarazy.
W podziemiach
klasztoru ojców Franciszkanów znajduje się makieta dawnego Poznania.
Napiszę kilka słów o tym miejscu, ale fotek nie będzie, bo
ponoć nie można tam robić zdjęć. Piszę ponoć, gdyż mnie poproszono o usunięcie
2 fotek jakie zrobiłam, a dwoje Niemców, którzy też akurat byli na pokazie nie.
Jak oni obstrykiwali makietę to było OK, ale jak ja tylko pstryknęłam to zaraz,
jak spod ziemi, pojawiła się babka z kasy. To była jawna dyskryminacja.
Pani przy kasie mówiła o tym by nie robić zdjęć.
Postanowiłam to uszanować, ale jak zobaczyłam, że najpierw Niemka wyciąga
aparat i uwiecznia makietę, a chwilę po niej robi to samo jej towarzysz to
zapragnęłam mieć fotkę na bloga.
Mąż pocieszał mnie, że pewnie obsługa nie zna niemieckiego i dlatego nie zwrócono im uwagi.
Ale nie, po pokazie facet z obsługi mówił do nich po polsku. Potraktował ich
prawie jak jakąś parę królewską, coś tam jeszcze im proponował, a nas wtedy to
już nikt nie zauważał. Ciekawe, bo wcześniej jedynie mnie dostrzeżono - gdy robiłam zdjęcia. Dodam,
że tylko tych dwoje i my tam byliśmy. To była przykra przygoda. Pozostał lekki niesmak.
Opowieści o Poznaniu słuchali po niemiecku, my ze
słuchawkami na uszach po polsku. Chodzi o to, że i Polacy i równocześnie obcokrajowcy
mogą uczestniczyć w prezentacji.
Makieta warta zobaczenia, jak dla mnie raz. Coś innego, niespotykanego, ale żadna rewelacja. Lektor przedstawia historię
Poznania. Jak mówi np. o pożarze to obiekt, który wtedy płonął jest
podświetlony i słychać odgłosy - które według twórców - towarzyszyły pożarowi.
Makieta plus efekty dźwiękowe i nazwijmy je świetlnymi.
Opowieść o historii Poznania na pewno ją wyróżnia spośród innych makiet.
Pokazy codziennie, co 45 minut.
Makieta przedstawia
wygląd Poznania z czasów pierwszych Piastów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz